1 kwietnia 2018

Pierwsze urodziny bloga Dobra Komplementarne [wpis okolicznościowy]


Choć bardzo świątecznie dziś, to, co powiem, nie jest żartem bynajmniej…


Mój blog – Dobra Komplementarne – doczekał się swoich pierwszych urodzin!
[1.04.17 - 1.04.18]


Z tej okazji przygotowałem dla Was: nowe logo (a nawet 2), filmik okolicznościowy (wszystko to na fanpejdżu) oraz poniższy wpis
WCZORAJ

Zaskoczę pewnie co niektórych, ale nigdy nie marzyłem o byciu stricte blogerem (a vlogerem to już w ogóle!). Blog ten powstał, by pełnić funkcję swoistego domu dla moich recenzji, wywiadów itp. Założyłem go, by dotrzeć do większej liczby odbiorców, by zyskać nowe możliwości. W ciągu 12 miesięcy niczego nie zmieniałem w jego wyglądzie. To miało być – i jest – miejsce, gdzie chętnie zaglądam (niczym miejsce pracy: albo chcesz tam chodzić, albo codziennie rano klniesz pod nosem).
Natomiast data zainaugurowania działalności bloga – kojarząca się przede wszystkim z prima aprilis – wynikała wyłącznie z faktu, iż chciałem rozpocząć od pierwszego dnia najbliższego miesiąca. Padło na kwiecień.

31 marca 2018

Droga białego człowieka / David Grann „Czas krwawego księżyca. Zabójstwa Indian Osagów i narodziny FBI”


David Grann - amerykański dziennikarz - znalazł świetny temat, i równie świetnie go opracował! W swoim reportażu pochyla się nad sprawą morderstw mających miejsce wewnątrz wspólnoty indiańskiego plemienia Osagów sprzed niemal 100 lat. By otrzymać ten przerażający i pasjonujący zarazem materiał, Grann latami analizował tysiące danych: zeznania naocznych świadków, dokumenty FBI, testamenty, raporty z autopsji, fotografie policyjne oraz wiele innych.

Osagowie, mimo że niezwykle bogaci, dzięki odkryciu roponośnych terenów w zamieszkiwanym przez nich rezerwacie, wcale nie mieli łatwego życia, i to z wielu powodów. Jednym z tematów dzieła Granna jest właśnie wyjaśnienie owego paradoksu: zamożności i jednoczesnego nieszczęścia, bo trzeba zaznaczyć, iż „dla niektórych Osagów […] ropa była zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem”. Nie może też dziwić fakt, iż „coraz większej liczbie białych Amerykanów nie w smak było bogactwo Indian – wzburzenie podsycała prasa. Dziennikarze pisali artykuły – często mocno podkoloryzowane – o Osagach […]”. Nietrudno przewidzieć, iż „taka fortuna przyciągała typów spod ciemnej gwiazdy z całego kraju”, zaś hrabstwo Osage było wówczas jednym z najmocniej „pogrążonych w chaosie i anarchii” terenów w USA.

27 marca 2018

Gdzie jesteś, tato? / Dennis Lehane „Pokochać noc”


W swojej najnowszej powieści Dennis Lehane - twórca genialnej „Rzeki tajemnic” (recenzja) oraz niewiele gorszych „Gdzie jesteś, Amando?” (recenzja) i „Wyspy skazańców” - zaskakuje już na wstępie, czyniąc protagonistką kobietę o imieniu Rachel. Po książkę jednego z moich ulubionych (żyjących) pisarzy sięgąłem z dużą dozą zaufania, nie zagłębiając się ani trochę w okładkowe opisy... 

Rachel Childs to dziennikarka prasowa i reporterka telewizyjna, której „nadaktywna, superświadoma, hiperkompetentna” matka – znana pisarka - odmówiła „jednego z najbardziej podstawowych praw – prawa do poznania ojca”. Wychowywana od zawsze przez jednego rodzica, o drugim nie mogła nawet wspominać. Rachel ma jednak obsesję na punkcie znalezienia rodziciela, a pytanie: „Kim był mój nieobecny ojciec?” nie daje jej spokoju. By uzyskać wyczekiwaną odpowiedź, musi zagłębić się w przeszłość, w tym w życiorys swojej matki przed jej narodzinami. Jedno jest pewne – toksyczność i dyktatura matki, przez którą Rachel odczuwała męczącą, wewnętrzną pustkę, bo ta nigdy nie ujawniła jej tożsamości ojca, oraz sama jego nieobecność odciskają na bohaterce wyraźne piętno.

24 marca 2018

Proza narzucona charyzmą / Fleur Jaeggy „Jestem bratem NN”


To bardzo specyficzny zbiór, z utworami, których z pewnością nie pisano pod linijkę; ich niesztampowość oraz fakt odcinania się od tego, co oferuje nam dzisiejszy rynek wydawniczy, sprawia, że wymykają się naszemu poznaniu niczym dopiero co złowiona, szamocząca się wciąż ryba...

"Jestem bratem NN" to najnowszy zbiór opowiadań Fleur Jaeggy - urodzonej w Zurychu, piszącej po włosku szwajcarskiej pisarki, która zalicza się do czołówki literatury europejskiej. Zaczęła tworzyć, gdy osiągnęła pełnoletność, wcześniej jednak większość czasu spędziła w szkolnych internatach – motyw ten przewija się w jej zbiorze. Tak samo jak znane i autentyczne postacie, jak Josif Brodski (miłośnik jej króciutkich form), Oliver Sacks oraz Ingeborg Bachmann – przyjaciółka Jaeggy, która namówiła ją do wydania pierwszej powieści.  

W "Jestem bratem NN" odnajdziemy utwory przede wszystkim o utracie i przemijaniu oraz o nieprzystawalności i niedojrzałości jednostki. Jednak główne motywy, o których traktuje zbiór, to bolesna samotność, śmierć i depresja, powodowane choćby porzuceniem bądź izolacją. Jeaggy, penetrując mroczną twarz ludzkiej natury, prezentuje portrety nieszczęśliwych i zagubionych postaci, które stając się zakładnikami własnych instynktów i obsesji, same zadają sobie ból.

20 marca 2018

David Vann / WYWIAD z amerykańskim pisarzem, twórcą "Legendy o samobójstwie" / Dobra Komplementarne



David Vann urodził się na Alasce. Jest autorem opowiadań i kilku powieści, wydawanych w ponad dwudziestu językach, i laureatem czternastu nagród literackich. Rozmawiamy z okazji wydania w Polsce jego pierwszej książki, „Legendy o samobójstwie”.


>> RECENZJA „LEGENDY O SAMOBÓJSTWIE”: 

Pisanie porównuje do terapii, a nawet religijnego przeżycia. Pisze każdego dnia rano w jednym krótkim, intensywnym zrywie, odcięty od świata. Zanim jednak stworzy coś nowego, przypomina sobie 20 ostatnich stron, bo istotny jest dla niego rytm dzieła. Kocha tragedie greckie i takież tworzy. To, co charakteryzuje jego prozę, to bazowanie na prawdziwych historiach i rodzinnych opowieściach, które, jak twierdzi, uwiarygadniają jego bohaterów. „Krwawy południk” McCarthy’ego to jego ulubiona powieść, przy czym błędem jest sądzić, że „Legenda o samobójstwie” powstała pod wpływem „Drogi”. Vann napisał swoje dzieło kilkanaście lat wcześniej, dlatego denerwuje go, gdy ludzie sądzą, że powstało w wyniku inspiracji „Drogą”. Pisarz dzieli życie między USA i Nową Zelandię, kraj, który uwielbia ze względu na uroki natury. Kiedyś pracował jako kapitan łodzi żaglowych, potem został szkutnikiem; jest też spawaczem. Dwukrotnie stracił wszystko, co miał i za każdym razem odbudowywał swoje życie w taki sposób, że stawało się jeszcze lepsze niż było. 

17 marca 2018

Thomas Olde Heuvelt / WYWIAD z holenderskim pisarzem, twórcą powieści "HEX" / Dobra Komplementarne



Thomas Olde Heuvelt (na zdjęciu) to holenderski pisarz, znany w Polsce (tylko) dzięki powieści HEX wydanej nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka, ale tak naprawdę to autor pięciu powieści i licznych opowiadań. Miałem przyjemność rozmawiać z tym miłym i szalenie otwartym pisarzem! Jest on zapalonym wspinaczem wysokogórskim, podróżnikiem, udziela się także w mediach społecznościowych. Wspólnie rozbieramy HEX na czynniki pierwsze, poszukujemy istoty holenderskiej mentalności; nie obyło się też bez niewygodnych pytań i rozważań na tematy trudne i trudniejsze. Wywiadzie pochylam się zarówno nad powieścią, jak i samą osobą pisarza.
Serdecznie zapraszam do przeczytania mojego wywiadu z Thomasem Olde Heuveltem. Gwarantuję, że o pisarzu dowiedziecie się wielu ciekawych i nieporuszanych dotąd kwestii!

>> RECENZJA POWIEŚCI "HEX":  

Pytanie na rozgrzewkę: poświęciłbyś syna czy Sudan?
Ha, wredny początek! Na to pytanie nigdy nie ma dobrej odpowiedzi. Ale niech będzie, jeśli chodzi o mojego własnego chłopca, poświęciłbym Sudan. Tak jak wszyscy.

Czy posiadasz jakieś doświadczenie ze zjawiskami paranormalnymi? Może przykładowo odwiedziłeś nawiedzony dom w swoim kraju lub w pobliżu albo coś w tym stylu?
Nie. Niekoniecznie wierzę w rzeczy, o których piszę, a przynajmniej nie w te nadnaturalne. Jestem trochę niechętny, by nazywać historie o duchach prawdziwymi, ponieważ zawsze są to relacje z drugiej ręki. Nie było mnie tam, nie mam żadnej możliwości zweryfikowania takiego doświadczenia, więc naturalnie zamieniam to w opowieści. Może ludzie widzą cień, czy coś w rodzaju „zniekształcenia” ich wyobraźni, albo coś, czego w ogóle tam nie było, co było zdecydowanie martwe. Chciałbym bardzo pewnego dnia zobaczyć ducha. Ale nie, odkąd umarłem, przestałem wierzyć w duchy. [Przypis red.: Ostatnie zdanie jest najprawdopodobniej żartem… ale kto wie…]

11 marca 2018

Średniowiecze albo śmierć / Sigríður Hagalín Björnsdóttir „Wyspa”


Ile to już razy Ziemię nawiedzała straszna hekatomba, dziesiątkująca ludzi, odcinająca ich od świata, grożąca ich wymarciem? Wiele było już takich historii, czy to na kartach książek, czy ekranach kin, z tym że zazwyczaj ich twórcy sięgali do repozytorium grozy, wprowadzając elementy nadprzyrodzone, nieznane zło bądź po prostu konkretnego potwora, zaś u Bjornsdottir brak owych motywów – jako dziennikarka zdecydowała oprzeć się na dość realistycznej wersji scenariusza potężnego kryzysu, jaki może zawładnąć wyspą, a zarazem małym państwem. Zamiast swoistej grozy, Islandka, kieruje się w stronę political fiction oraz dystopii. Tak czy siak, nieważne, czy mamy do czynienia z horrorem, z s-f, czy z omawianą „Wyspą”, bo proces zawsze jest ten sam – to zawsze jest cofanie się, zjeżdżanie swoistą kolejką na sam dół, ku piekłu ludzkości: od agresji i oszczerstw, po nacjonalizm, ksenofobię, na tyranii (w typie faszyzmu) kończąc.

Powszechnie wiadomo, że w razie niebezpieczeństw (wojen, epidemii), relatywnie duży komfort daje wyspa, bo gdy na kontynencie dzieje się coś złego, jedynym sąsiadem wyspy pozostaje… woda. A co, jeśli na wyspę nikt ani nic nie może się dostać – wtedy wyspa, zupełnie odcięta od świata, zdana jest wyłącznie na siebie. I albo rozwiąże swoje problemy, albo rozpocznie się odliczanie jej życiodajnych dni. Musi wybrać między średniowieczem a śmiercią. Tak jak Islandia w „Wyspie” Bjornsdottir, która niepostrzeżenie, z dnia na dzień, traci wszelki kontakt ze światem…