Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lehane Dennis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lehane Dennis. Pokaż wszystkie posty

13 sierpnia 2018

Dennis LEHANE / WYWIAD z amerykańskim pisarzem, twórcą m.in. "Pokochać noc” oraz „Rzeki tajemnic” / Dobra Komplementarne



Zapraszam Was serdecznie na wywiad z jednym z moich ulubionych (spośród wciąż żyjących) twórców. Dennis Lehane to amerykański pisarz oraz scenarzysta, twórca m. in. cyklu kryminałów z Partickiem Kenziem i Angelą Gennaro (na czele z „Gdzie jesteś, Amando?” – recenzja tutaj) oraz kilku odrębnych powieści: „Rzeka tajemnic” (przeczytaj recenzję) czy „Wyspa skazańców”. Punktem wyjścia do naszej rozmowy było jego najnowsze dzieło, tj. „Pokochać noc”.



Dennis Lehane, czyli… stuprocentowy bostończyk, który kocha swoje miasto. Irlandczyk z pochodzenia. Poza tym, stroniąca od filozofii niespokojna dusza. Uwielbia Hitchcocka. Twierdzi też, że wiele pomysłów przychodzi do niego podczas porannych pryszniców.. Jego powieści zachwycają czytelników na całym świecie. (Mnie np. całkowicie olśniła „Rzeka tajemnic”, moja nieoficjalna ‘powieść życia’ - nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zabraknie jej w moich prywatnych zbiorach.) Chyba trudno znaleźć czytelnika, który nie słyszałby o tym świetnym pisarzu albo nie obejrzał przynajmniej jednego filmu powstałego na podstawie jego prozy: adaptacja „Rzeki tajemnic” w reżyserii Clinta Eastwooda zdobyła w 2003 roku Oscara, a „Wyspę tajemnic” wziął na warsztat sam Martin Scorsese; jego najnowsza powieść także zostanie przeniesiona na wielki ekran.

>> RECENZJA "POKOCHAĆ NOC":  KLIKNIJ TUTAJ <<


Lokalny patriotyzm pisarza uwidacznia się w jego kolejnych powieściach, bo to przeważnie w Bostonie rozgrywa się akcja książek Lehane’a. Jego historie cechuje moralna dwuznaczność - gdzie nie ma dobrego ani złego wyboru, zostaje tylko wybór między mniejszym a większym złem - i często otwarte, dzielące czytelników na dwa przeciwstawne obozy, niejednoznaczne zakończenia. Sprawdźcie, co pisarz ma do powiedzenia o Bostonie, ważnych życiowych zmianach, wychowywaniu dzieci, małżeństwie, moralnych dylematach i najnowszej powieści, o której mówi, że „jest jakby bliźniakiem” jego wcześniejszej „Wyspy skazańców”, gdyż w obu protagoniści przechodzą przez globalny wewnętrzny wstrząs… Zapraszam!

27 marca 2018

Gdzie jesteś, tato? / Dennis Lehane „Pokochać noc”


W swojej najnowszej powieści Dennis Lehane - twórca genialnej „Rzeki tajemnic” (recenzja) oraz niewiele gorszych „Gdzie jesteś, Amando?” (recenzja) i „Wyspy skazańców” - zaskakuje już na wstępie, czyniąc protagonistką kobietę o imieniu Rachel. Po książkę jednego z moich ulubionych (żyjących) pisarzy sięgąłem z dużą dozą zaufania, nie zagłębiając się ani trochę w okładkowe opisy... 

Rachel Childs to dziennikarka prasowa i reporterka telewizyjna, której „nadaktywna, superświadoma, hiperkompetentna” matka – znana pisarka - odmówiła „jednego z najbardziej podstawowych praw – prawa do poznania ojca”. Wychowywana od zawsze przez jednego rodzica, o drugim nie mogła nawet wspominać. Rachel ma jednak obsesję na punkcie znalezienia rodziciela, a pytanie: „Kim był mój nieobecny ojciec?” nie daje jej spokoju. By uzyskać wyczekiwaną odpowiedź, musi zagłębić się w przeszłość, w tym w życiorys swojej matki przed jej narodzinami. Jedno jest pewne – toksyczność i dyktatura matki, przez którą Rachel odczuwała męczącą, wewnętrzną pustkę, bo ta nigdy nie ujawniła jej tożsamości ojca, oraz sama jego nieobecność odciskają na bohaterce wyraźne piętno.

10 sierpnia 2017

Śmierć to nie koniec / Dennis Lehane „Pułapka zza grobu”

Tłumaczenie: Ewa Gorządek
Z cyklu: 
Warto znać. 
Przyjemnie czytać.


Dennis LEHANE


Para bostońskich detektywów: Patrick Kenzie i Angela Gennaro, choć zmęczona po ostatnim zleceniu i niechętna przyjmowaniu nowych, dostaje kolejną sprawę do wyjaśnienia. Ich zadanie polega na odnalezieniu młodej dziewczyny. Tym razem zleceniodawcą jest zdesperowany i ekscentryczny ojciec (Trevor Stone), przy okazji – straszliwie bogaty biznesmen, któremu, co gorsza zostało niewiele czasu. Trawi go rak, dlatego tak bardzo zależy mu na ponownym ujrzeniu córki. Kolorytu sprawie dodaje fakt, iż wcześniej inny doświadczony detektyw wyruszył na poszukiwania zaginionej i przepadł bez wieści tak samo, jak dziewczyna. Kompletując kolejne informacje, Kenzie i Gennaro odnajdują ślad, który prowadzi ich na Florydę. W „Pułapce zza grobu” Dennis Lehane od razu umieszcza czytelnika w centrum wydarzeń.

„Pułapka zza grobu” to 3. z kolei tom cyklu o dwójce prywatnych detektywów: Patricku Kenzie i Angeli Gennaro. Wniosek z lektury, który nasuwa się pierwszy, brzmi: Lehane wypada o niebo lepiej, gdy siedzi na tyłku w Bostonie, zajmując się przeróżnymi zbirami czy łotrzykami, penetrując jednocześnie zakamarki swojego ukochanego miasta. Aż chce się poznawać takie postacie wykreowane przez autora. Od razu wiadomo, że prędzej czy później z ich powodu pojawi się Bubba Rogowski, a tuż za nim Patrick i jego partnerka - Gennaro. Wtedy to następuje kumulacja zarówno humoru (Kenzie), błyskotliwych dialogów, jak i ciętych ripost (Gennaro) - chłonie się to z niekrytą przyjemnością. Ale w tej akurat książce Lehane, poprzez rezygnację z powyższych komponentów, strzela sobie -moim zdaniem- w stopę.

Dennis Lehane
To jeszcze nie koniec wytykania błędów. Pisarz widocznie bardzo nie lubił swych stóp w okresie pisania tej książki, bo po raz kolejny oddaje w swoim kierunku strzał polegający na kompletnej marginalizacji postaci Bubby Rogowskiego, czyli motoru napędowego całej serii. To była bardzo zła decyzja. Szczęśliwie dla siebie i dla nas, Lehane szybko się zreflektuje, gdyż w kolejnych dwóch odsłonach cyklu rola tego bohatera znacząco wzrasta, tym samym dostarczając czytelnikowi znaczących pokładów satysfakcji.

Wyczerpujące starcie / Dennis Lehane „Modlitwy o deszcz”

Z cyklu: 
Warto znać. Przyjemnie czytać.


 Dennis LEHANE 

Do prywatnego detektywa Patricka Kenzie zgłasza się młoda kobieta, która potrzebuje pomocy w związku z prześladującym ją mężczyzną. Sprawa zostaje szybko wyjaśniona, przynajmniej tak się może wydawać. Do czasu. Po paru miesiącach owa klientka popełnia samobójstwo. Detektyw postanawia bliżej przyjrzeć się tej sprawie, tym bardziej że jego sumienie gnębi fakt, iż wcześniej nie odebrał od niej telefonu.

„Modlitwy o deszcz” to przedostatni, piąty tom cyklu o dwójce prywatnych detektywów: Patricku Kenzie i Angeli Gennaro. Istotny wpływ na losy głównych bohaterów mają wydarzenia z wcześniejszej części - „Gdzie jesteś, Amando” (recenzja tutaj). Warto też zwrócić uwagę, iż w omawianym woluminie samo miasto Boston odgrywa znacznie mniejszą rolę niż w poprzedniku. I po raz kolejny historia zaczyna się od błahej sprawy, która to otwiera puszkę Pandory…

Dennis Lehane
Po przeczytaniu trzech najlepszych książek pisarza: „Rzeki tajemnic” (recenzja tutaj), „Wyspy skazańców” oraz „Gdzie jesteś, Amando?” - to nie tylko moje zdanie - naturalne jest, że gdzieś z tyłu głowy pojawiają się myśli typu: „przygotuj się na nieduży, ale jednak nieunikniony spadek jakości jednego ze swoich ulubionych autorów; w końcu nie co dzień jest Boże Narodzenie”. Nie powiem, że nie towarzyszyło mi podobne zaniepokojenie. Jednak nie ma się czym martwić! „Modlitwy o deszcz” są niczym wrzątek dla mrówek albo „Domestos” dla bakterii – zabójcą wszelkich waszych obaw o dobrą jakość. 

27 maja 2017

Wielka uczta u Dennisa / Dennis Lehane „Rzeka tajemnic”

Z cyklu: 
Warto znać. Przyjemnie czytać.

Dennis LEHANE


Z Dennisem Lehanem po raz pierwszy spotkałem się w 2011 r. za sprawą „Wyspy skazańców”. Wówczas zupełnie nie interesowało mnie nazwisko twórcy, a po książkę sięgnąłem wyłącznie ze względu na zarys fabuły, który jawił się jako idealnie dopasowany pod moje czytelnicze gusta. Książka spełniła oczekiwania. Jednak musiało minąć kilka lat, nim inicjały D.L. na stałe wryły mi się w pamięć. Było to przy okazji następnego tete-a-tete z rodowitym bostończykiem, gdy sięgnąłem po opus magnum pisarza. Z niekłamaną przyjemnością przedstawiam Ci, drogi czytelniku, „Rzekę tajemnic”.

W przypadku tej książki aż cisną się na usta słowa jednej piosenki, mimo że nie została włączona choćby do ścieżki dźwiękowej filmu, powstałego na podstawie wersji literackiej.  Ten utwór to "Pyramid Song" grupy Radiohead:

I jumped in the river, what did I see?
Black-eyed angels swam with me
A moon full of stars and astral cars
And all the figures I used to see.

*                     Dennis Lehane
Akcja powieści rozgrywa się w Bostonie – to absolutna norma w przypadku twórczości pisarza. Boston to po prostu bastion Lehane’a, analogicznie jak Nowy Jork Doctorowa, Londyn Dickensa, a powojenna Warszawa Tyrmanda. Zaczynamy od spotkania z trójką nastoletnich kumpli: Jimmym, Seanem oraz Davem którzy spędzają ze sobą mnóstwo wolnego czasu, np. grając na ulicy w hokeja. Podczas jednej z takich zabaw, przy chłopcach zatrzymuje się czarny samochód z dwoma mężczyznami w środku, do którego wsiada Dave. Wraca on dopiero po czterech dniach, ale to już nie jest ten sam dzieciak i nigdy nie będzie. To, co go spotkało pozostaje na wyłączność jego wiedzą. Mija dwadzieścia pięć lat. Losy trójki bohaterów splatają się ponownie. Dochodzi do morderstwa córki jednego z nich. Nieodgadniona przeszłość domaga się wyjaśnień.

Książkę tę, z wypiekami na twarzy, przeczytałem na początku 2015 r. Mniej więcej w tym okresie założyłem też konto na jednym z portali czytelniczych i sporządziłem opinię właśnie o „Rzece tajemnic”, będąc pod jej ogromnym wrażeniem. Był to tekst napisany spontanicznie, od serca. Zdominowany przez emocje, bo inaczej być nie może po lekturze takiej książki. Nie pokażę  go Wam w swojej oryginalnej, pierwotnej formie, ponieważ mimo że, mam do niego ogromny sentyment, był zwyczajnie prymitywny, zważywszy na to, iż stanowił moją debiutancką portalową opinię oraz to, że nijak miał się do tego, jak piszę teraz. W poniższej recenzji wykorzystam tylko pewne fragmenty wersji sprzed ponad dwóch lat. Nie bez powodu wspomniałem wyżej o sentymencie, ponieważ krótki tekst o jednej z moich ulubionych książek, w dodatku pierwszy w nowym miejscu, zdobył o dziwo mnóstwo punktów od czytelniczej społeczności i jak zaobserwowałem, zachęcił wielu do jej przeczytania, a to cieszy mnie podwójnie.

Wracając do zawartości dzieła Lehane’a, zacznę od jego ewentualnych słabości, gdyż tak będzie zdecydowanie krócej i prościej. Otóż początek powieści wcale nie zapowiada tego, co wydarzy się później. Określenia takie jak: zwykły, niepozorny pasują tu jak ulał. Jest to podyktowane w dużej mierze zastosowaną perspektywą czasową fabuły. Potrzeba nieco czasu, aby „Rzeka tajemnic” wskoczyła na najwyższe obroty, a gdy to już się stanie, chwyci czytelnika z ogromną siłą i nie puści aż do samego końca. Na dowód tego, przytoczę pewne liczby: 1/3 książki czytałem 2 dni, zaś pozostałe 2/3 - 300 str. - połknąłem w 1 dzień. 

17 kwietnia 2017

Świat to istne szambo. / Dennis Lehane "Gdzie jesteś, Amando?"

*

Z cyklu: 
Warto znać. Przyjemnie czytać.
Dennis LEHANE

„Cisza śmierci ma w sobie element ostateczności; jest czymś, do czego musisz się przyzwyczaić. 
Ale do ciszy po zaginionym dziecku przyzwyczaić się nie chcesz, nie chcesz jej zaakceptować i dlatego ona na ciebie krzyczy.
Cisza zmarłych mówi: do widzenia. Cisza zaginionego dziecka mówi: znajdź mnie.”



Czteroletnia Amanda McCready znika ze swojego pokoju, dosłownie zapada się pod ziemię, a cały Boston robi wszystko, aby dziewczynkę odnaleźć, najlepiej oczywiście żywą. Wszystkim, od policji, mediów, aż po sąsiadów, zależy na pomyślnym finale poszukiwań. Wujek i ciocia dziewczynki udają się nawet do agencji detektywistycznej Patricka Kenzie i Angeli Gennaro po pomoc. O pełnym zaangażowaniu w sprawę nie można natomiast mówić w przypadku matki dziewczynki, która to jakby nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji. Rozrywkowa i lekkomyślna, oto jaka jest. Możliwych scenariuszów zniknięcia jest wiele: wykorzystanie seksualne, porwanie dla pieniędzy czy zabójstwo. Cena znalezienia Amandy stanie się dla wielu bardzo wysoka.

**           Dennis Lehane 
Ciężki orzech do zgryzienia. Trudno jest mi zrecenzować „Gdzie jesteś, Amando?”. Po tym, co spotkało mnie w „Wyspie skazańców”, a zwłaszcza „Rzece tajemnic”, poprzeczka oczekiwań wobec autora poszybowała niesamowicie wysoko, i dlatego przyjrzę się tej pozycji krytycznym okiem, nie odpuszczając Lehane’owi niczego.

Akcja powieści bardzo długo się rozkręca (o wiele dłużej niż w genialnej „Rzece tajemnic”) i nie mogę przejść obok tego obojętnie. Około 200 str. pełzającego tempa. I to największy zarzut wobec „Gdzie jesteś, Amando?”. Śledztwo toczy się powłóczyście z kilku powodów. W tej niespieszności, w nastroju książki, stopniowo dociera do czytelnika (mimo żywionej nadziei), iż prezentowana historia dobrze skończyć się nie może. Gdybym miał porównywać pierwsze 200 str. książki z jej resztą, napisałbym, że początkowo otrzymujemy zimne ognie, a następnie już tylko fajerwerki, fajerwerki, fajerwerki.

Tym, co w głównej mierze, pozwoliło mi „przetrwać” pierwszą część powieści (aby dotrzeć do „dania głównego”) były kapitalne, autentyczne DIALOGI – jakby Lehane sam uczestniczył w eksponowanej historii i tylko spisywał faktycznie wypowiadane słowa. Ich naturalność rzuca się w oczy od pierwszych stron, zwłaszcza gdy fabuła tak mozolnie się rozwija. Potem, w miarę czytania, traktujemy ich wysoki poziom jako normę i nie zwracamy na nie już takiej uwagi, zwłaszcza że w drugiej części „Gdzie jesteś, Amando?” będzie nas absorbowało wiele niezwykle ekscytujących momentów.
Następna rzecz, warta podkreślenia dla pierwszej części książki, to Boston, swoisty bastion Lehane’a, gdyż zna go jak własną kieszeń. Pisarz doskonale oddaje historię i klimat opisywanych miejsc. Przeprowadza nas z rozmysłem i gracją przez wszelkie szemrane zakamarki.
„Boston: jesteśmy mali, jesteśmy zimni, ale za dobre miejsce parkingowe potrafimy zabić. Zapraszamy. Przyjeżdżajcie z rodziną.”

Wniosek? Lehane pisarsko w świetnej formie: dialogi, opisy, anegdotki, błyskotliwy dowcip. Doskonale oddaje charaktery i zachowania bandziorów, cwaniaczków, bydlaków bez zahamowań. Zadowalająco odnajduje się w skorumpowanym półświatku.