Z
cyklu:
Warto
znać. Przyjemnie czytać.
Dennis
LEHANE
Do prywatnego detektywa Patricka Kenzie zgłasza się młoda kobieta, która potrzebuje pomocy w związku z prześladującym ją mężczyzną. Sprawa zostaje szybko wyjaśniona, przynajmniej tak się może wydawać. Do czasu. Po paru miesiącach owa klientka popełnia samobójstwo. Detektyw postanawia bliżej przyjrzeć się tej sprawie, tym bardziej że jego sumienie gnębi fakt, iż wcześniej nie odebrał od niej telefonu.
„Modlitwy o deszcz” to przedostatni, piąty tom cyklu o dwójce prywatnych detektywów: Patricku Kenzie i
Angeli Gennaro. Istotny wpływ na losy głównych bohaterów mają wydarzenia z wcześniejszej
części - „Gdzie jesteś, Amando” (recenzja tutaj). Warto też zwrócić uwagę, iż w
omawianym woluminie samo miasto Boston odgrywa znacznie mniejszą rolę niż w poprzedniku.
I po raz kolejny historia zaczyna się od błahej sprawy, która to otwiera puszkę
Pandory…
![]() |
| Dennis Lehane |
Po
przeczytaniu trzech najlepszych książek pisarza: „Rzeki tajemnic” (recenzja tutaj), „Wyspy skazańców” oraz „Gdzie
jesteś, Amando?” - to nie tylko moje zdanie - naturalne jest, że gdzieś z
tyłu głowy pojawiają się myśli typu: „przygotuj się na nieduży, ale jednak
nieunikniony spadek jakości jednego ze swoich ulubionych autorów; w końcu nie
co dzień jest Boże Narodzenie”. Nie powiem, że nie towarzyszyło mi podobne zaniepokojenie.
Jednak nie ma się czym martwić! „Modlitwy
o deszcz” są niczym wrzątek dla mrówek albo „Domestos” dla bakterii –
zabójcą wszelkich waszych obaw o dobrą jakość.

