Im
głębiej, tym lepiej. Szczęście pochodzi z naszego środka, zdaje się mówić Dawid
Lynch w swojej książce. Pomysły porównuje do ryb, a pragnienie – do przynęty. Wbrew
pozorom, początkowo wcale nie myślał o karierze filmowca, a jego stosunek do
medytacji transcendentalnej, której w swym dziele poświęca wiele uwagi, był sceptyczny.
Towarzyszyły mu też negatywne emocje; często brakowało środków finansowych na
realizację artystycznych wizji. Lynch dzieli się z nami swoim (wielkim)
doświadczeniem, anegdotami, refleksjami odnośnie procesu twórczego. Przyznaje
się do błędów. Inspiruje. Znajdą się i ciekawostki, ale nawet one podporządkowane
są jednemu celowi – wykorzystaniu w pełni swojego potencjału, wzbudzaniu
kreatywności. Bo „im głębiej docieramy,
tym więcej szczęścia zyskujemy, aż urzeczywistnimy stuprocentową, czystą
rozkosz.”
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lynch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lynch. Pokaż wszystkie posty
28 stycznia 2018
30 kwietnia 2017
Twin Peaks na piśmie /Jennifer Lynch "Sekretny dziennik Laury Palmer"
Niemal
zawsze po obejrzeniu jakiegoś rewelacyjnego widowiska telewizyjnego czy
kinowego, nabieram wielkiej ochoty, aby móc poznać daną historię spisaną w
formie książki i przekonać się, co wypadnie lepiej: litery, a może obrazy? „Sekretny
dziennik Laury Palmer” stanowił przez długie lata jedyną na naszym rynku
papierową pozycję w ramach uniwersum Twin Peaks. Nie pozostało mi nic innego,
jak zapoznać się z treścią przygotowaną przez Jennifer Lynch, prywatnie córkę (wielkiego!)
Davida Lyncha.
Jest
to obraz upadku dziewczyny, a właściwie jeszcze dziecka. Mamy do
czynienia bardziej z szorstką i smutną prozą życia, a nie z enigmatycznymi metaforami albo
horrorem. Ja akurat spodziewałem się nieco innych proporcji, co nie znaczy, że wielce
się zawiodłem. Pojawiają się na kartach książki fragmenty o rysie filozoficznym;
do zapamiętania i cytowania - tak jakby nagle narratorka patrzyła na życie pod kątem,
jakiego żadne z nas nie doświadczyło. Jest to jednocześnie unikalne i trywialne
spojrzenie. Duży plus za pojawiające się co pewien czas elementy poetyckie.
Zyskały moje uznanie; znowuż dzięki mieszance piękna, dojrzałości, a zarazem
dziecięcej prostoty.
Jednak zanim przeczytałem „Sekretny dziennik Laury
Palmer”, obejrzałem cały serial „Miasteczko Twin Peaks”, a następnie film „Miasteczko
Twin Peaks. Ogniu krocz za mną”, który okazał się pomocny przy wizualizacji
niektórych scen z książki. Z perspektywy czasu, myślę, że to nie najgorsza
kolejność, choć wiem już, że istnieje lepsza: 1. Serial (koniecznie!) 2.
Książka 3. Film. Sądzę, że zabieranie się za samą piśmienną wersję – bez
znajomości serialu – nie jest ani złe ani dobre, choć z pewnością nie zagwarantuje
pełni wrażeń i nie zapewni pełnego komfortu lektury, z tego prostego względu,
że bohaterów opisuje się mniej więcej do połowy książki (kim są, co robią), a
potem pojawiają się już tylko imiona i nazwiska, i temu, kto „tylko” czyta nie
wyjaśni to na pewno istoty rzeczy.
Obrana konwencja – dziennik – determinuje zarówno napotkaną treść, jak i (ograniczony) zakres ruchów fabularnych. Jak można się domyślić, widzimy i słyszymy wszystko to, co zarejestruje tytułowa Laura. Poznajemy ją, gdy ma 12 lat i towarzyszymy w dobrych i złych momentach, w dzień i w nocy. Co do innych postaci dziennika, możemy polegać wyłącznie na relacjach i subiektywnych odczuciach dziewczyny spisanych w formie osobistych notatek. Jennifer Lynch przyjęła perspektywę jednostkową, w dodatku dziewczęco-kobiecą. Wiele wątków (związanych z fabułą serialu), zwłaszcza w drugiej połowie książki, zostało mocno spłyconych – jakby tylko napomknięto o nich, czasem jednym zdaniem, i zostawiono. Czy zatem książka rzuca nowe światło na niewyjaśnione kwestie z serialu, czy dostarcza choć część odpowiedzi na nurtujące pytania? Nie wydaje mi się… może poza paroma szczegółami bez większego znaczenia.
Obrana konwencja – dziennik – determinuje zarówno napotkaną treść, jak i (ograniczony) zakres ruchów fabularnych. Jak można się domyślić, widzimy i słyszymy wszystko to, co zarejestruje tytułowa Laura. Poznajemy ją, gdy ma 12 lat i towarzyszymy w dobrych i złych momentach, w dzień i w nocy. Co do innych postaci dziennika, możemy polegać wyłącznie na relacjach i subiektywnych odczuciach dziewczyny spisanych w formie osobistych notatek. Jennifer Lynch przyjęła perspektywę jednostkową, w dodatku dziewczęco-kobiecą. Wiele wątków (związanych z fabułą serialu), zwłaszcza w drugiej połowie książki, zostało mocno spłyconych – jakby tylko napomknięto o nich, czasem jednym zdaniem, i zostawiono. Czy zatem książka rzuca nowe światło na niewyjaśnione kwestie z serialu, czy dostarcza choć część odpowiedzi na nurtujące pytania? Nie wydaje mi się… może poza paroma szczegółami bez większego znaczenia.
Jak podano z tyłu okładki, książka „zawiera ważne szczegóły dotyczące zabójcy Laury. Dla mieszkańców Twin Peaks jest ona początkiem tajemniczej historii, która stanie się dla nich koszmarem…”
![]() |
| * Laura Palmer |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


