Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zekranizowana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zekranizowana. Pokaż wszystkie posty

26 sierpnia 2017

Hugh Glass / Michael Punke „Zjawa”

Tłumaczenie: Przemysław Hejmej
Traper Hugh Glass zaciąga się do Kompanii Futrzarskiej Gór Skalistych w celu penetracji niezbadanych terenów pogranicza, zwanych terra incognita, oraz zdobycia jak największej ilości futer. Podczas jednej z wypraw, próbując uzyskać pożywienie dla swojego oddziału, Glass napotyka ogromną niedźwiedzicę, która omal od razu nie pozbawia go życia. Nikt z kompanów nie daje mu szans na przetrwanie. Aby nie opóźniać wędrówki, Glass pozostaje z dwójką innych traperów, którzy mają poczekać na jego śmierć i przyszykować mu należyty pochówek. Hugh Glass jednak nie umiera, a wspomniana dwójka zostawia go na pastwę losu, zabierając mu cały niezbędny do przeżycia ekwipunek. Glass od teraz żyję tylko jednym - żądzą zemsty

Niedługa to historia. Fabuła też nie jest najgłębszą i najwznioślejszą w dziejach literatury. Wszystko zasadza się na wykonaniu aktu zemsty przez głównego bohatera i zarazem poszkodowanego, Hugh Glassa.

W tamtych czasach (rok 1823), w tamtym rejonie żyło się krótko, aczkolwiek intensywnie. Na brak „przygód” narzekać nie było można. W wielu momentach ma się wrażenie obcowania z książką, przede wszystkim, przygodową, choć łatwo też domyślić się, iż wiodącym będzie motyw drogi. Protoplasta, jak na specyfikę tamtego regionu, napotka na swojej drodze wielu osobników. Część z nich okaże się źródłem niezbędnych informacji albo pomocy przy zaopatrzeniu, a inni źródłem śmiertelnego zagrożenia. Nie tylko na ludzi z resztą trzeba będzie uważać.

Punke bardzo często dopuszcza do głosu naturę, zarówno w postaci fauny, jak i flory, podkreślając przy tym jej monumentalność, a czyniąc z niej niemal dodatkowego bohatera. Parafrazując, w tej XIX-wiecznej dziewiczej krainie obowiązywało „prawo prerii”, na którego straży stała właśnie Matka Natura. W „Zjawie” żywioły są po prostu częścią świata Hugh Glassa, czasem przeszkadzającą, czasem współpracującą.  Dają życie lub przynoszą śmierć. 

9 lipca 2017

Królik ma dość / John Updike „Uciekaj, Króliku”

*




„Własne życie wydaje mu się sekwencją groteskowych póz pozbawionych jakiegokolwiek celu, magicznym tańcem bez wiary.”

„Przez cały dzień trzymało go z dala od domu przekonanie, że gdzieś czeka na niego coś lepszego”





John Updike był amerykańskim pisarzem i poetą, autorem realistycznych powieści z życia amerykańskiej małomiasteczkowej klasy średniej, który jako jeden z trzech, obok Tarkingtona oraz Faulknera, otrzymał nagrodę Pulitzera więcej niż raz. Zasłynął serią o Króliku, którego prawdziwe imię to Harry Angstrom. „Uciekaj, Króliku” rozpoczyna ów cykl, zaś kolejne części („Jesteś bogaty, Króliku” oraz „Królik odpoczywa”) wyróżniono właśnie wspomnianą nagrodą.

W „Uciekaj, Króliku” obserwujemy z dystansu codzienne zmagania z problemami rzeczywistości przeciętnego amerykańskiego obywatela, jakim jest młody Harry „Królik” Angstrom. Pewnego dnia ten mąż i ojciec, przytłoczony codziennością i pod wpływem IMPULSU, postanawia porzucić wszystko i wszystkich i uciec. Z tyłu książki znalazłem tak piękne sformułowanie, że aż przytoczę: „Królik ucieka przed jałową egzystencją typu konsumpcyjnego, przed wegetacją, w której gimnastyka seksualna zastępuje uczucia”.

Updike zaprezentował chyba najbardziej żałosną próbę UCIECZKI, z jaką spotkałem się w literaturze. Jego tytułowy Królik nawet uciec nie potrafi, bo zamiast udać się do innego miasta tudzież stanu, on zmienia miejsce pobytu ledwie o kilka przecznic. Tym samym zabiera mi nadzieje na podróż bohatera po Ameryce i dążenie do zdefiniowania siebie, odnalezienia odpowiedzi na odwieczne pytania. Fabuła obiera jednak inny kierunek, wpisany, jak się potem okaże, w główny nurt książki. I tu wspomnę, że przynajmniej pierwsza część utworu kojarzy mi się z cenionym przeze mnie filmem „Fargo” braci Coen.