„(…)
patrzyliśmy w niebo i rozmawialiśmy o Zephyr i ludziach, którzy tam mieszkają.
Wszyscy przyznaliśmy, że jest to czarodziejskie miasto. My też byliśmy
zaczarowani, bo urodziliśmy się w nim.”
Dziś, w dobie obrazków, migawek i
skrótów rodem z Twittera, w złotej erze seriali i VOD, proponuję Wam literacką historię w odcinkach, napisaną z pasją, niezwykle
złożoną i pełną głębi opowieść o entuzjastycznej celebracji pomysłowego, usłanego
zagadkami dzieciństwa. Proponuję lekko się wyłamać i tym razem wybrać ten
„literacki serial”, o którym sam jego autor mówi tak: „To coś więcej niż powieść; to coś, co nazywałbym sfabularyzowaną
biografią z domieszką fikcji. W pewnym sensie to historia o mnie i o tym,
dlaczego zostałem pisarzem, a w innym ujęciu wierzę, że jest to uniwersalna
opowieść o uświadomieniu sobie przez chłopca istnienia mrocznych sił w
otaczającym go świecie”.
To książka dla każdego z Was.
Jednak nim przejdziemy do brutalnego
morderstwa, będącego impulsem do rozpakowania całej tej barwnej historii,
musimy poznać zarówno miejsce akcji, jak i głównego bohatera. Przenieśmy się do
Zephyr – małego miasteczka w południowej Alabamie - gdzie czeka już na nas dumny
posiadacz „czarodziejskiej skrzynki"
oraz biurka z „siedmioma magicznymi
szufladami”; nasz protagonista: syn, kumpel, detektyw i utalentowany
pisarsko jegomość - Cory Jay Mackenson. Nic
dziwnego, że książki telefoniczne są tu tak niepozorne, skoro Zephyr liczy
półtora tysiąca mieszkańców. I zmaga się w 1964 r. z przestępczością oraz nielegalnym
handlem alkoholem. W miasteczku tym, położonym w sąsiedztwie bazy lotniczej
oraz usytuowanej w dole rzeki „dzielnicy Bruton, gdzie mieszkali wszyscy Murzyni”,
spotkamy plejadę osobliwych postaci: od fryzjera, czarnoskórej szamanki (Damy)
i mleczarza, przez rzekomego eksrewolwerowca, na swobodnie przechadzającym się
ulicami golasie kończąc. Wszyscy się tu znają, często dzieląc ze sobą w dobrej
komitywie zarówno radosne święta, jak i nieuniknione tragedie. Małe Zephyr
rzeczywiście tętni życiem: wchodząc do fryzjera czy innego lokalu natrafimy na
ożywioną rozmowę, innym razem przemknie obok na swoim rowerze Cory, pędząc do
kinoteatru „Lirycznego” na spotkanie z kumplami.
