Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zephyr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zephyr. Pokaż wszystkie posty

20 października 2017

Tajemnica zielonego piórka / Robert McCammon „Chłopięce lata”

„(…) patrzyliśmy w niebo i rozmawialiśmy o Zephyr i ludziach, którzy tam mieszkają. Wszyscy przyznaliśmy, że jest to czarodziejskie miasto. My też byliśmy zaczarowani, bo urodziliśmy się w nim.”

Dziś, w dobie obrazków, migawek i skrótów rodem z Twittera, w złotej erze seriali i VOD, proponuję Wam literacką historię w odcinkach, napisaną z pasją, niezwykle złożoną i pełną głębi opowieść o entuzjastycznej celebracji pomysłowego, usłanego zagadkami dzieciństwa. Proponuję lekko się wyłamać i tym razem wybrać ten „literacki serial”, o którym sam jego autor mówi tak: To coś więcej niż powieść; to coś, co nazywałbym sfabularyzowaną biografią z domieszką fikcji. W pewnym sensie to historia o mnie i o tym, dlaczego zostałem pisarzem, a w innym ujęciu wierzę, że jest to uniwersalna opowieść o uświadomieniu sobie przez chłopca istnienia mrocznych sił w otaczającym go świecie”. 
To książka dla każdego z Was.

Jednak nim przejdziemy do brutalnego morderstwa, będącego impulsem do rozpakowania całej tej barwnej historii, musimy poznać zarówno miejsce akcji, jak i głównego bohatera. Przenieśmy się do Zephyr – małego miasteczka w południowej Alabamie - gdzie czeka już na nas dumny posiadacz „czarodziejskiej skrzynki" oraz biurka z „siedmioma magicznymi szufladami”; nasz protagonista: syn, kumpel, detektyw i utalentowany pisarsko jegomość - Cory Jay Mackenson. Nic dziwnego, że książki telefoniczne są tu tak niepozorne, skoro Zephyr liczy półtora tysiąca mieszkańców. I zmaga się w 1964 r. z przestępczością oraz nielegalnym handlem alkoholem. W miasteczku tym, położonym w sąsiedztwie bazy lotniczej oraz usytuowanej w dole rzeki „dzielnicy Bruton, gdzie mieszkali wszyscy Murzyni”, spotkamy plejadę osobliwych postaci: od fryzjera, czarnoskórej szamanki (Damy) i mleczarza, przez rzekomego eksrewolwerowca, na swobodnie przechadzającym się ulicami golasie kończąc. Wszyscy się tu znają, często dzieląc ze sobą w dobrej komitywie zarówno radosne święta, jak i nieuniknione tragedie. Małe Zephyr rzeczywiście tętni życiem: wchodząc do fryzjera czy innego lokalu natrafimy na ożywioną rozmowę, innym razem przemknie obok na swoim rowerze Cory, pędząc do kinoteatru „Lirycznego” na spotkanie z kumplami.