Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strugacki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strugacki. Pokaż wszystkie posty

15 kwietnia 2017

Nietypowy kryminał znanych braci / Strugacki Arkadij i Borys "Hotel pod poległym alpinistą"

*

Główny bohater, inspektor policji – Peter Glebsky, udaje się na wypoczynek do położonego w dolinie i obsypanego zewsząd śniegiem, tytułowego hotelu. W obrębie tej historii, mają miejsce większe i drobniejsze incydenty, czasem śmieszne, rzadziej nie, zwieńczone morderstwem. Glebsky to służbista, podejrzliwy, ale naiwny inteligent średniej jakości, działający według schematów. Rozgrywające się w zamkniętej przestrzeni „przedstawienie” przerasta go, niczym rozłożone w okolicy masywy górskie. 

„Ten hotel to jednak nie Luwr i nie Pałac Zimowy – to tylko „mały, uroczy hotel na dwanaście numerów; przytulny jak wasz prywatny dom. Gwarantujemy”.

Po opornej i ciężkostrawnej lekturze słynnego „Pikniku na skraju drogi” braci ABS (Arkadij i Borys Strugaccy) miałem nie lada dylemat: czy w ogóle spędzać jeszcze czas z dwoma panami w okularach?  Chciałem odpocząć od nich przez jakiś czas, ale dowiedziałem się o tej książce… Występuje ona pod dwoma tytułami, ten drugi brzmi: „Sprawa zabójstwa”. Napisana w 1970r. zaś 9 lat później doczekała się adaptacji filmowej (reż. Kromanow). 

To nietypowe, gdy przedstawiciele literatury s-f, i to w wadze ciężkiej (czołowi radzieccy autorzy, znani też za granicą), biorą się za kryminał. Stąd też „Hotel pod poległym alpinistą” stanowił dla mnie niewiadomą i eksperyment do potęgi: niewielka znajomość twórczości braci oraz hybryda gatunkowa sama w sobie. A jeszcze jak się ma sugestię, że ktoś tutaj może być kosmitą… historia ta podąża w sobie tylko znanym kierunku. Brzmiało (dla mnie) zachęcająco.

Dawno (jak na siebie) nie czytałem kryminału, stąd apetyt na poszukiwanie mordercy był znaczący. Autorzy wyraźnie wskazują nam, że „to przecież typowy przypadek zabójstwa w zamkniętym pokoju”. Można znaleźć jeszcze inne dowody, na to, kto był ich wzorem. Oczywiście A. Christie – mistrzyni kryminału zamkniętego pokoju. Samo miejsce akcji, odizolowanie, określona grupa wyrazistych bohaterów, konstrukcja fabuły niemal przez całą książkę. Tylko jedno odstaje od „normy” – Glebsky to nie Poirot, i tu jakby troszkę sobie bracia Strugaccy pofolgowali. Moim zdaniem, twórcy zdecydowanie odrobili lekcję i sprawdzili się na nowym polu, fundując nam obiecującą smykałkę do kreowania zbrodni.