Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Town. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Green Town. Pokaż wszystkie posty

6 października 2017

Spotkanie z magikiem / Ray Bradbury „Jakiś potwór tu nadchodzi”


Z cyklu: 
Warto znać. Przyjemnie czytać.

 Ray BRADBURY 


O zdarzeniach, które jednym tchnieniem na zawsze zmieniają nasze życie, słyszymy najczęściej w kontekście filmów bądź książek. Jak dowodzi przypadek Bradbury’ego, występują one również na co dzień. W dzieciństwie pisarza doszło do niesamowitego spotkania, poprzedzonego… śmiercią. Otóż gdyby nie pogrzeb wujka, z którego wracał tej pamiętnej, wrześniowej soboty, młody chłopiec pewnie nie dostrzegłby rozłożonego nad jeziorem Michigan wesołego miasteczka, a w nim m.in. namiotu, gdzie występy dawał magik Mr. Electrico. „Pan Electrico był fantastycznym twórcą cudów.” – wspomina po latach Bradbury. Młodzieniec oglądał popisy iluzjonisty, a podczas jednego z nich, Mr. Electrico „dotarł do mnie, wskazał mieczem na moją głowę i dotknął mojego czoła. […] Wtedy krzyknął do mnie: "Żyj wiecznie!". To zdarzenie zainspirowało Bradbury’ego do pozostania pisarzem. Ponadto zaintrygowało go wówczas pojęcie życia wiecznego. Odtąd zaczął pisać…* 
[Dziękuję ci, Magiku, żeś go wtedy tym mieczem smyrgnął!]

Ray Bradbury
Zanim przejdę do tej konkretnej książki, chciałbym odwołać się do artykułu R. Ziębińskiego pt. „Ray Bradbury - człowiek biblioteka”, gdzie wyczytamy m.in., że „Ray Bradbury to jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich, który wciąż czeka w Polsce na odkrycie.”, zaś inny fragment donosi, iż „tytuły takie jak «Kroniki marsjańskie», «Słoneczne wino» czy «Ilustrowany człowiek» znajdują się na listach lektur szkolnych w każdym anglojęzycznym kraju. I nie tylko – powieści i opowiadania Bradbury’ego otoczone są kultem we Francji, Niemczech, a nawet w Rosji. Tylko Polska zdaje się być nieczuła na twórczość tego pisarza”. Wszystko to prawda, smutna prawda, bo mimo że artykuł ten pochodzi sprzed 8 lat (w międzyczasie autor zmarł), nadal mocno zastanawiam się, czy coś zmieniło się (na korzyść) w tej materii. Czy oprócz niezwykle popularnego zarówno wśród wytrawnych odbiorców literatury, jak i niedzielnych czytelników, „451° Fahrenheita”, jakieś inne dzieło Amerykanina zadomowiło się w polskiej świadomości? Śmiem wątpić.

Recenzując kolejnego dzieła Bradbury’ego, spróbuję to zmienić. Pora na gwóźdź programu…

„Po pierwsze, był październik, wyjątkowy miesiąc w życiu każdego chłopca.” Dla dwójki trzynastoletnich przyjaciół, Jima i Willa, z pewnością taki będzie. Przeżyją ‘przyspieszone Halloween’, gdy do ich miasteczka zawita pewien lunapark, wzbudzając oczywistą, młodzieńczą ekscytację. Ale nie tylko. Podejrzany jest zarówno sam czas pojawienia się wesołego miasteczka (październik), jak i charakterystyka jego osobliwej trupy. Rodzinnemu miastu nastolatków zagrożą siły zewnętrzne, a z pomocą w walce ze złem przyjdzie im ojciec Willa.